Dlaczego warto pisać ręcznie?

[przeczytanie tego wpisu zajmie Ci… 8 minut]

Żyjemy w czasach rewolucji. Jeszcze nigdy technologia nie zmieniała naszego życia tak szybko. Owszem, pojawienie się maszyny parowej i druku zrewolucjonizowało świat, ale postęp nie był odczuwalny globalnie aż tak szybko. Dziś nie wyobrażamy sobie świata bez komputerów, tabletów, telefonów komórkowych. Dają nam łączność, wiedzę, muzykę, zdjęcia. Łączy je jednak coś jeszcze. KLAWIATURA. A gdyby okazało się nagle, że klawiatury nie istnieją i musimy wrócić do pisania ręcznego?

Do tego wpisu zainspirował mnie post na profilu na LinkedInie Pani Ani Miotk (klik) – osoby doskonale znanej wszystkim marketorom i specjalistom do spraw public relations. Specjalizuje się w mierzeniu skuteczności działań komunikacji biznesowej (PR, marketing, social media). Obecnie zaś jest dyrektorem ds. komunikacji w firmie Polskie Badania Internetu. Pani Ania opisała 5 kreatywnych nawyków, które pomagają jej w codziennej pracy. Jeden z nich brzmiał następująco:

Codziennie rano piszę minimum trzy strony. Zapisuję myśli, które pojawiają mi się w głowie. Jest to rodzaj dziennika. Nie pokazuję go nikomu, po prostu jest to pisanie tylko dla mnie, które pomaga dobrze zacząć dzień, zastanowić się nad rozwiązaniami różnych problemów, ale też po prostu pogadać ze sobą. Kiedy zaczęłam wykonywać to ćwiczenie, myślałam, że ma ono głównie funkcję terapeutyczną (lepszy kontakt ze sobą). Okazało się, że nie. Uczy szybkiego i spójnego przelewania myśli na papier. Obecnie jestem w stanie napisać bardzo długi tekst w bardzo szybkim tempie. 85 tys. znaków w cztery wieczory, po cztery godziny dziennie? Dla mnie to możliwe.

Ciekawy eksperyment! Wchodzę w to, pomyślałem. Nieco jednak zmodyfikowałem metodę, ale o tym za chwilę. Zacznijmy, jak to zwykle bywa w moich wpisach, od kilku ważnych faktów (ze świata nauki oraz… ze świata w ogóle).

Badania (tym razem nie tylko amerykańskich naukowców)

  • na początku 2016 roku w fińskich szkołach rozpoczęto wdrażanie nowego programu edukacyjnego, w którym o wiele większy nacisk kładzie się naukę szybkiego i efektywnego pisania na klawiaturze, zamiast pisania ręcznego.
    • Nie zrezygnowano w ogóle z nauki pisania ręcznego.
    • Zamiast uczyć się łączyć litery, młodzi Finowie uczą się pisać litery drukowane, które mają być bardziej czytelne.
    • W programie zajęć pojawiły się zajęcia z pisania na tabletach, które mają poprawić zdolności adaptacji ruchów dłoni do interfejsów tabletów.
    • By zrównoważyć jednak ilość godzin lekcyjnych, w czasie których dzieci ćwiczą zdolności motoryczne dłoni, w planie lekcji zwiększono liczbę zajęć plastycznych z rysunku, malowania i wycinania.
  • Profesor Virginia Berninger z University of Washington przeprowadziła badania, które pokazały, że podczas ręcznego pisania, nasz mózg pracuje aktywniej, niż kiedy piszemy na klawiaturze. Poprosiła ona dwie grupy dzieci w różnym wieku, o napisania krótkich wypracowań. Następnie wraz z zespołem poddała je analizie. Okazało się, że prace, które zostały napisane ołówkiem lub długopisem, były o wiele bardziej kreatywne niż te, które napisano w Wordzie!
  • Badania przeprowadzone na Uniwersytecie Śródziemnomorskim w Marsylii wykazały natomiast, że podczas korzystania z kartki i ołówka, w naszym mózgu równolegle uruchamiane są aż trzy procesy, które nie zachodzą aż tak intensywnie, kiedy korzystamy z klawiatury komputerowej. Procesy, o których mowa to:
    • aktywności związane ze wzrokiem – o wiele dokładniej śledzimy to, co piszemy na papierze, niż litery pojawiające się na ekranie komputera. Dlaczego? Więcej energii wkładamy bowiem w pisanie całych liter odręcznie, niż klikając w konkretnych przycisk, dzięki któremu litera pojawia się na ekranie komputera lub telefonu.
    • aktywności związane z funkcjami sensorycznymi – pisząc ręcznie, trzymamy ołówek, przytrzymujemy kartkę, czujemy jej fakturę oraz opór ołówka, dotykającego papieru. Korzystając z komputera, dotykamy plastiku, który jest dla naszych dłoni i mózgu identyczny w odbiorze, niezależnie od klawisza.
    • aktywności związane z funkcjami kognitywnymi – myślimy o tym, jak przesunąć rysik, by stworzyć konkretną literę. Powoduje to wzmożenie procesów myślowych. Pisząc na klawiaturze, po prostu klikamy, co nie jest dla naszego mózgu już takie sexy.

Piszę, więc myślę!

Kiedy piszemy na komputerze, dookoła nas jest pełno „rozpraszaczy” – powiadomienia, media społecznościowe, poczta i  nieograniczony dostęp do Google! Kiedy piszemy ręcznie, musimy się o wiele bardziej skupić i jasno sformułować nasze myśli. Pisząc na papierze, nie mamy także przycisku „backspace”, więc staramy się nie marnować naszego czasu, minimalizując przy tym liczbę pomyłek.

Co daje nam pisanie ręczne:

  • dzięki prowadzeniu notatek formie analogowej, ćwiczymy naszą pamięć. Skuteczniej i lepiej zapamiętujemy to, co napisaliśmy odręcznie,
  • wspieramy naszą kreatywność – podczas korzystania z zeszytu i długopisu, uruchamiamy obszary naszego mózgu, które są odpowiedzialne za myślenie abstrakcyjne i kreatywność. W skrócie – myślimy „dokładniej” i „skuteczniej”!
  • uczymy się ortografii i interpunkcji – musimy myśleć o tym, co piszemy, dlatego zapamiętujemy poprawną formę słów oraz gdzie powinno stawiać się przecinki. Pisząc w Wordzie, dostajemy wszystko na tacy, czyli widzimy podkreślone słowa lub działa autokorekta,
  • w końcu optymalizujemy wydajność uczenia się – tempo myślenia i zapamiętywania podczas pisania ręcznego jest dostosowane do „układania” myśli w naszej głowie. Gdy klikamy, nasz umysł nie nadąża zapisywać danych w naszej pamięci równie efektywnie.

Wracamy do korzeni – notatnik zawsze w torbie

Zainspirowany wpisem Pani Ani Miotk, stwierdziłem, że zrobię małe testy i wyznaczę sobie zadania. Jakie?

ZADANIE 1: Gdy przygotowuję się do nowego wpisu na blogu, czytając materiały zapisuje główne hasła z tekstów i książek w #dobrzepowiedzianym notatniku. Następnie na ich podstawie formułuje myśli i zdania. EFEKT: co ciekawe (nawet dla mnie), teksty pisze mi się sprawnie i szybciej. Patrząc w notatki, opisuje to, co zapisałem hasłowo, by było interesujące i zrozumiałe nie tylko dla mnie, ale także dla czytelników.

ZADANIE 2: Idąc na spotkania w pracy i po pracy, zazwyczaj biorę ze sobą laptopa, ponieważ nie chcę, żeby cokolwiek mi uciekło – spotkania toczą się szybko, jest tam mnóstwo informacji. Kiedy jednak tylko mogę, mam ze sobą notatnik i pióro lub ołówek. EFEKT: wyrabiam nowy nawyk (raczej odnawiam go, bo na studiach przecież tak funkcjonowałem) zwięzłego zapisywania rzeczy, które muszę zapamiętać lub zrobić. Następnie patrząc na notatki jestem w stanie przypomnieć sobie całą rozmowę i odtworzyć zadanie do wykonania lub przemyślenie.

ZADANIE 3: Kiedy już klepię maile (wiem, że to kolokwializm, ale przecież wszyscy to robimy), mam obok siebie notatnik lub sławne żółte karteczki i jeśli wpadnie mi do głowy jakiś pomysł, zapisuję go sobie, zamiast pisać w notatniku na komputerze lub aplikacji Notatki w telefonie. EFEKT: Nie tracę notatek, gdy zawiesi mi się komputer (a działo się to NAGMINNIE, ponieważ prawie nigdy nie zapisywałem plików!), a mówiąc bardziej poważnie, gdy zadanie lub pomysł zrealizuję, to go wykreślam. Po pierwsze daje to dużą satysfakcję, bo wiem, że skończyłem coś robić, a po drugie, widzę postępy prac.

Podsumowując, mimo iż nie wyobrażam sobie życia bez klawiatur mojego komputera, tabletu i telefonu, staram się coraz częściej pisać ręcznie, jeśli znajdę na to chwilę czasu. Efekty już widzę, więc szczerze polecam także i Wam. W końcu kiedyś po latach, miło będzie wrócić do zeszytu z 2017 roku, w którym zapisałem sobie szkic tego wpisu i przypomnieć sobie, jak powstawał. Na pewno będzie to bardziej satysfakcjonujące, niż otwarcie pliku na komputerze o nazwie „2017-11-29-BLOG-DOBRZEPOWIEDZIANE- Dlaczego warto pisać ręcznie?”.

PS.1. Czy pamiętacie Mistrza Klawiatury, który był jednym z najpopularniejszych programów w latach 90.? Dołączano go do każdego CD-Action i PC Format! Kiedy nie wszyscy mieli jeszcze internet, robiłem z kolegami i siostrą zawody, kto napisze coś szybciej!

PS.2. Niestety nie mogę dotrzeć teraz do źródła tej informacji, ale pamiętam, że czytałem kiedyś artykuł, w którym ortopeda wychwalał pod niebiosa powszechny dostęp do smartfonów z dotykowymi klawiaturami. Jeszcze parę lat temu zaczął obserwować przypadki osób, które od intensywnego klikania w klawiatury numerycznej, podczas pisania smsów, nabawiły się dysfunkcji kciuków oraz problemów ze stawami! Teraz podobno ten problem nie jest tak powszechny. Eh… znak czasów!



Nie wstydź się! Polub mój fanpage na Facebooku! KLIKnij w obrazek. Dzięki! 

fb cover dobrze powiedziane

 

Share this article
  • Przeciekawy tekst! Zwłaszcza ten eksperyment z dziećmi w Finlandii, interesujące byłoby zobaczyć za kilka lat jak takie podejście się sprawdziło… W ogóle to mam inne pytanie do Ciebie – spotkałeś może jakieś teorie czy jest różnica między pisaniem ręcznym na papierze a rysikiem na tablecie? 🙂

    • Dziękuję za komentarz i ciepłe słowa! Też jestem bardzo ciekawy, jak sprawa wygląda. Projekt miał być wdrażany przez cały 2016, kończy się nam rok 2017 i jeszcze nie trafiłem na żadne opracowanie / podsumowanie. Chyba, że jest po fińsku… 😉
      Odpowiadając na pytanie, nie spotkałem się jeszcze z tematem różnic w używaniu tabletu vs papieru, ale postaram się czegoś poszukać!

  • Jeśli chodzi o Finlandię, to trudno tu mówić o „eksperymencie”, w większości krajów dzieci nie uczą się już kursywy (pismo łączone), tylko drukowanego pisma ręcznego (print, Druckschrift) lub wariantu pośredniego (łączą małe litery tam, gdzie im wygodnie (italic). Polska to jeden z nielicznych krajów, w których kursywa jest jedynym pismem uczonym w szkole i ciekawa jestem, jak to sie dalej potoczy (w Czechach np. kilka lat temu opracowano nowe niełączone pismo i niektóre szkoły je testują, także Francja już ma taki wariant pisma, podobnie w niektórych landach niemieckich). W Finlandii po prostu kursywa jest teraz nieobowiązkowa, wybór zależy od nauczyciela. Dużo pisałam o tym na blogu, bo to bardzo ciekawe, jak różne jest podejście na świecie do tych spraw. Np. w Meksyku zrobiono tak, jak w Finlandii i po pewnym czasie się wycofano;)

    A te 3 strony pani Ani to Morning Pages Julii Cameron („Droga artysty”) własnie to na sobie testuję – ciekawe, ale i trudne doświadczenie.
    Pozdrawiam!